-
61. Data: 2002-12-08 19:29:33
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: "mer" <b...@n...pl>
Użytkownik "RZ" <a...@m...pl> napisał w wiadomości news:asvjpe$b5p$1@news.tpi.pl...
> > To nie miasteczko ma ci stworzyć miejsce pracy tylko TY musisz o to
> zadbać.
>
> ? Czyli te 5000 osób ma sobie stworzyć stanowiska pracy?
>
> Yonnie
>
Tak.
Uważasz, że posłanka Hojarska ma obowiązek zatroszczyć sie o przyszłość twoich
dzieci?
mer
-
62. Data: 2002-12-08 20:02:04
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: No Name <v...@w...pl>
>> ? Czyli te 5000 osób ma sobie stworzyć stanowiska pracy?
>>
>> Yonnie
>>
> Tak.
> Uważasz, że posłanka Hojarska ma obowiązek zatroszczyć sie o przyszłość twoich
dzieci?
Uważam, że tak. Obowiązek ten ma charakter konstytucyjny. Poseł
odpowiada za takie kształtowanie prawa, by mnie i moim dzieciom było
lepiej, a nie gorzej. Dlatego płaci mu się z moich i nie tylko podatków.
W przeciwnym przypadku będziemy zmuszeni zanegować sens istnienia
demokracji parlamentarnej.
Oczywiście nie wymagam od posłów, by troszczyli się o moje dzieci
osobiście i bezpośrednio, chociaż byłoby miło.
Pzdr: Dogbert
-
63. Data: 2002-12-08 22:05:50
Temat: Re: Re: sposób na nicnierobienie
Od: Shrek <l...@w...pl>
Dnia 07 gru 2002, n...@p...ninka.net (Nina M. Miller) zapodal(a):
> mozeby i miala, ale czy ci ktorych naprawde interesowalo jak to
> zrobila ZAPYTALI CHOCIAZ O TO?
Ale tez nikt jej nie pytal jakie ma mieszkanie na poczatku watku. Ja tez
moge zaczac watek od: Mam fajny komputer, jak nie bedziecie siedzili w
domu tylko, ruszycie tylki, to w wakacje pojdziecie do roboty (pomijajac
fakt, ze wcale nie jest jej latwo znalezc) i zarobicie na taki sam. Tylko
ze to nie jest temat na ta grupe.
Pozdr. Shrek.
-
64. Data: 2002-12-08 22:54:50
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: n...@p...ninka.net (Nina M. Miller)
"RZ" <a...@m...pl> writes:
> > To nie miasteczko ma ci stworzyć miejsce pracy tylko TY musisz o to
> zadbać.
>
> ? Czyli te 5000 osób ma sobie stworzyć stanowiska pracy?
nie "stworzyc stanowisko pracy" tylko znalezc sobie zrodlo utrzymania.
to ostatnie niekoniecznie musi sie wiazac ze stanowiskami pracy.
wlasnie - to mnie zastanawia. wiekszosc tych, co to nie widza zadnej
przyszlosci i nie sa aktywni w szukaniu pracy powtarzaja ciagle o
"stanowiskach pracy" "pracy na etat" 'swiadczeniach" etc.
znaczace. czyzby innych mozliwosci w ogole nie widzieli?
--
Nina Mazur Miller
n...@p...ninka.net
http://pierdol.ninka.net/~ninka/
-
65. Data: 2002-12-09 00:18:15
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: "TS" <f...@o...pl>
> Wiesz, ja tez znam takich ludzi, ktorzy zachowywali sie tak jak Ty.
> Pracowali w duzych firmach, zarabiali duzo, byli dumni z tego,
> ze wlasna praca do wszystkiego doszli.
> Nagle zaczely sie klopoty - firmy zaczely zwalniac ludzi, zaczely sie
> bankructwa.
> Ci sami ludzie nagle stracili wszystko, nauczyli sie pokory. Nie mowili
juz,
> jacy
> sa dumni. Ale oczywiscie Tobie czegos takiego nie zycze. Lepiej nie chwal
> dnia
> przed zachodem, bo nie wiadomo w jakiej sytuacji jeszcze sie znajdziesz i
> czy czasem
> nie bedziesz kiedys drzec na mysl o nowelizacji ustawy o najmie lokali.
> Rafal
No to jest rewelacja. W wolnym tłumaczeniu brzmi tak:
Jest Ci dobrze? Udało Ci się?
Nie przejmuj się, kiedyś podwinie Ci się noga.
Dlaczego, jak ktoś napisze, że mu się powiodło, to nikt nie spyta "w jaki
sposób", "co zrobił", tylko każdy snuje czarne wizje na przyszłość. To jest
właśnie brak pozytywnego myślenia.
--
______________________
Pozdrawiam
TS
-
66. Data: 2002-12-09 00:25:14
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: "TS" <f...@o...pl>
> Ok niech jest dumna, nikt jej tego nie odbiera ! Ale na grupie zapanowała
> widzę moda na ostentacyjne zachwalnie swoich sukcesów.
W odróżnieniu od wszechobecnej i ponadpokoleniowej mody na zrzędzenie i
narzekanie. :-((((
--
______________________
Pozdrawiam
TS
-
67. Data: 2002-12-09 00:29:19
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: "TS" <f...@o...pl>
> To nowobogaccy tylko się przechwalają...
> Pozwól im choć przez 3 miesiące być bogatymi,niech się nacieszą swoimi
> sukcesami...Żyli w biedzie,to niech pobędą panami chociaż przez chwilę
> lub w swoich urojeniach ;-)
>
> Człowiek naprawdę bogaty to cicho siedzi,bo się boi złodziei w swoim
> domu,któregoś dnia zastać...(lub kontrolera z Urzedu Skarbowego)
A zawiść zżera, co?
Przecież, Ania nie chwali się, że jest bogata, tylko, że jej się powiodło,
bo ruszyła "dupsko" z kanapy (a może pupcie - nie wiem, nie znam).
Człowiek "naprawdę" bogaty, to ma w dupie złodzieji i US, bo od tego ma
ochroniarzy i prawników.
--
______________________
Pozdrawiam
TS
-
68. Data: 2002-12-09 00:49:50
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: "TS" <f...@o...pl>
> *Jest takie powiedzenie:dzisiaj na wozie,jutro pod wozem...lub
> odwrotnie*
Bravo. Jesteś już blisko.
Wersja "odwrotnie" jest właśnie "myśleniem pozytywnym".
> Bardzo prawdziwe w naszych czasach...Taki minister,czy dyrektor dzisiaj
> np. "pracuje",a jutro... zanim się spostrzeże jest zwalony ze
> stołka...Dzisiaj ktoś ma swoją firmę,która dobrze prosperuje,ale jutro
> może już zdarzyć się jakieś nieszczęście...Nikt nie jest prorokiem,czy
> jasnowidzem,żeby temu zapobiec,nikt nie powinien być taki pewny
> siebie,pewny swojego jutra...
Święte słowa, ale odwróć to.
Taki bezrobotny, jutro może zostać dyrektorem, albo ministrem...Dzisiaj ktoś
jest nieszczęśliwy, ale jutro może mieć świetnie prosperującą firmę...Nikt
nie jest prorokiem, nikt nie powinien być tak niepewny siebie, niepewny
jutra.
Ty starasz się być prorokiem, ale przewidujesz jedynie klęski i zmory
okrutne. Nie jesteś DOBRĄ wróżką :-(
--
______________________
Pozdrawiam
TS
-
69. Data: 2002-12-09 01:02:24
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: "TS" <f...@o...pl>
> >Wystarczyło tylko pewnego dnia wstac z kanapy i wyłaczyć telewizor
>
> OK. Ale czy dla wszystkich, którzy wstaną z kanapy i wyłączą telewizor
> wystarczy pracy?
> Jezeli twoje miasteczko może stworzyć 50 takich stanowisk, a 5000 osób
szuka
> pracy
Jeśli z góry założysz, że jesteś wśród tych 5000, to faktycznie szkoda się
ruszać z miejsca.
Tylko dlaczego w takim razie siedzieć na kanapie? Nie lepiej od razu iść na
cmentarz?
> to jak rozwiążesz to proste działanie matematyczne? Czy 5000 osób ma
> wyemigrować z miasteczka?
No skoro w miasteczku NIE MA dla nich pracy, to MUSZĄ emigrować. To chyba
oczywiste. Masz inny pomysł?
--
______________________
Pozdrawiam
TS
-
70. Data: 2002-12-09 08:26:20
Temat: Re: sposób na nicnierobienie
Od: "Ania" <l...@p...onet.pl>
Użytkownik "No Name" <v...@w...pl> napisał w wiadomości
news:astomb$bmg$1@news.tpi.pl...
>
> >> Nie. Sprzedaje ludziom ich własny czas, no i niestety swoją wiedzę. Ale
> > kasa jest
>
> Z tym czasem, to jak z rodziną w reklamie: słowo-wytrych; wszystko, co
> robisz w taki, czy inny sposób oszczędza innym czas - grabarz też
> oszczędza go innym, bo nie muszą go tracić na znalezienie łopaty i
> wykopanie dołu.
Tak, ale w odróżnieniu do wykopania grobu czy założenia uszczelki do kranu
moi klienci w większości sami potrafią (przynajmniej w założeniu) zrobić za
darmo to co ja im sprzedaję, a oszczedność czasu czy tam komórek mózgowych
sprawia że robię to za nich i na tym zarabiam pieniądze.
> Sprzedawanie innym swojej wiedzy - OK, tylko dlaczego "niestety"? Czy
> uważasz, że dzielenie się z innymi wiedzą, szczególnie za pieniądze to
> coś złego? Czy pozbawia Cię to czegoś? A może boisz się, że nastąpi z
> tego powodu niekontrolowany rozwój "sił wytwórczych" i inni wejdą w
> posiadanie podobnych dóbr konsumpcyjnych jak Twoje, co wydatnie obniży
> rangę pozycji jaką osiągnęłaś?
>
>Niiiieeeee, nikt mi nie odbierze tego co mam w głowie a co do konkurencji
to oczywiście gospodarka wolnorynkowa ma to do siebie że nalezy działąć w
warunkach konkurencji (na szczęście w tym przypadku doskonałej) a traktując
ją jako element gry rynkowej zdobywany w ten sposób doświadczenia na temat
tego jak się po tym rynku poruszać. Skończyły się zcasy monopoli. A co do
mojej działalności to można konkurentów policzyć na palcach jednej ręki więc
nie czuje się zagrożona. W kwestii pozycji to nie jest ona ani społeczną
ranga żadnego rodzaju ani też prestiżem rozumianym w sęsie podziwu , to są
tylko liczby, tylko pieniądze i coraz więcej kont.
Pozdrawiam
Ania