-
1. Data: 2004-07-05 01:25:22
Temat: praca czy godność...?
Od: Tasior <r...@-...pl>
witam serdecznie.
mam 22 lata, kończe studia, bardzo, może aż za bardzo pewny siebie i swej
wartości "świadomy że hej" :p
dotychczas miałęm możliwość podejmować kilka prac, zwykle na czarno, za
słabą kase.
zwykle praca kończyła sie po jakiejś awanturze z szefostwem wywołanej
oczywiście moją osobą. (może przykłady trzy: pracowałem s sklepie
komputerowym, nowo otwartym, miałem dwóch szefów - ojca i syna, obaj są OK
ale ze starszym za cholernie nie mogłem sie dogadać, ciagle mi sie wcinał,
ustawiał i dokazywał, nie lubie tego, kiedys po awanturze usłysałem, że jak
mi sie cos nie podoba to moge do pracy wiecej nie przychodzić - no i nie
poszedłem. Niedługo później pracowałem jako dostawca ryb (blueee!), w
soboty zwyukle nie pracowaliśmy, pod koniec marca miałem ważny wyjazd na
weekend, szef wiedział miesiąc wcześniej, a dwa dni przed wyjazdem
dowiaduje sie ze mam przyjśc do pracy w sobote, zwykle wolną pod rygorem
zwolnienia dyscypliunarnego - oczywiście olałem szefa i świetnie sie
bawiłem, w poniediałek oczywiście nie zdąrzyłem wrócić i bumelka -
zwolnienie. Trzecia praca adekwatna do pytania: znowy branża IT, sklep
komis i takie tam, na czarno naturalnie, robiłem (sam) strone dla pewnej
knajpy, na otwarciu świetna zabawa, nagle szef mi mówi zbieraj manatki
wychodzimy... ze zdziwieniem większym ode mnie mówie ze nigdzie nie ide, na
co szef rzecze: albo idziesz ze mną albo sie rozstajemy! odrzuciłem jego
ręke z mojego ramienia i poszedłem po piwko, tydzień ciszy, nie dostałem
należnej kasy i nie pracuje tam, ale jesteśmy w kontakcie.
rozmawiałem dziś z moim dobrym kolegą, który powiedział, że ja nie szanuje
pracy, rzeczywiście tak jest, dodał, że jemu to zależy na pracy i dałby sie
gnoić i szmacić, odpowiediałem, że nikt nie kupił mnie sobie na włąsność za
tysiac miesięcznie... - no tak ale to twój szef... kurka ale nie
włąściciel!
chciałem zapytać o Wasze, szanowni grupowicze zdanie na ten temat: dać sie
gnoić i poniewierać milcząc, czy stracić prace?
--
Tasior gg#3227497
registered linux user: #358444
mail: r...@-...pl
-
2. Data: 2004-07-05 05:10:07
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: "Przemek Kotowski" <g...@p...onet.pl>
> chciałem zapytać o Wasze, szanowni grupowicze zdanie na ten temat: dać sie
> gnoić i poniewierać milcząc, czy stracić prace?
Zależy od tego ile masz do stracenia
Pozdrawiam
Przemek
-
3. Data: 2004-07-05 06:39:34
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: "Pawel A." <a...@w...pl>
Witam
> mam 22 lata, kończe studia, bardzo, może aż za bardzo pewny siebie i swej
> wartości "świadomy że hej" :p
> dotychczas miałęm możliwość podejmować kilka prac, zwykle na czarno, za
> słabą kase.
> zwykle praca kończyła sie po jakiejś awanturze z szefostwem wywołanej
> oczywiście moją osobą. (może przykłady trzy: pracowałem s sklepie
> komputerowym, nowo otwartym, miałem dwóch szefów - ojca i syna, obaj są OK
> ale ze starszym za cholernie nie mogłem sie dogadać, ciagle mi sie wcinał,
> ustawiał i dokazywał,
Widzisz, jak ktoś wkłada w interes pieniądze i płaci za twoją pracę to ma
też prawo "wcinanie się" i "ustawiania" pracowników. Oczywiście powinien to
robić kulturalnie, ale sam piszesz, że jest OK.
> zwolnienia dyscypliunarnego - oczywiście olałem szefa i świetnie sie
> bawiłem, w poniediałek oczywiście nie zdąrzyłem wrócić i bumelka -
> zwolnienie.
Olanie soboty - można zrozumieć i sądzę, że z szefem byś to jakoś załatwił,
ale jak po tym zarywasz jeszcze poniedziałek, to chyba każdy by się wkurzył
(....ciach....)
> rozmawiałEm dziś z moim dobrym kolegą, który powiedział, że ja nie szanuje
> pracy, rzeczywiście tak jest, dodał, że jemu to zależy na pracy i dałby
sie
> gnoić i szmacić, odpowiediałem, że nikt nie kupił mnie sobie na włąsność
za
> tysiac miesięcznie... - no tak ale to twój szef... kurka ale nie
> włąściciel!
Oczywiście, że nie właściciel, ale jedanak ma prawo do dysponowania twoim
czasem na warunkach określonych w umowie (czy to pisemnej, czy też "na
gębę"). Z podanych przez Ciebie przypadków tylko trzeci (podrywający szef)
jest moim zdaniem, rzeczywiście wyborem między pracą a godnością. Dwa
pierwsze to dla mnie raczej przykłady totalnej arogancji pracownika.
> chciałem zapytać o Wasze, szanowni grupowicze zdanie na ten temat: dać sie
> gnoić i poniewierać milcząc, czy stracić prace?
Zależy co rozumiesz pod pojęciem "gnojenia". W każdej pracy- częciej lub
rzadziej- zdarzają sie sytuacje niemile dla naszego ego - ale to normalka,
jak w życiu. Jednak chyba jeszcze gorsze dla osobistej godności, jest
dłuższe pozostawanie bez środków do życia. Nie wspominam już o
skrajnościach w rodzaju ludzi grzebiących w śmietnikach czy klienteli opieki
społecznej. Ale gdybyś parę mieszięcy był bez pracy, oszczeności na koncie
znikały błyskawicznie, a ty zastanaiałbyś się, czy starczy ci na rachunki za
nastepny miesiąc to sądzę, że nieco zrweidowałbyś swoje poczucie godności.
Jestem niemal pewnien, że potem nie miał byś wątpliwości, że przyjście do
pracy jest jednak ważniejsze od oddechu po imprezie.
Pozdrowienia
Paweł
-
4. Data: 2004-07-05 07:12:03
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: "Janek" <sqnx@(wytnij)op.pl>
A ja mysle ze nie mozna dac sie gnoic
ale prawda jest ze prawie kazdy pracodwaca uwaza sie za takiego dobroczynce
ze chocbys mu kasy przysporzyl
nie wiadomo ile to i tak Ci powie ze grzecznosc Ci robi bo ma 80 osob na
Twoje miejsce
i bedzie Cie gnoil na maxa
zmieni sie to chyba dopiero gdy pracodawcy sie poucza zarzadzania
ale przy okazji beda mieli jakies zasady moralne a o to trudniej
nawet w spoleczenstwie katolickim
ja jeszcze nie spotkalem uczciwego pracodawcy prywatnego, ktory by nie gnoil
w taki czy inny sposob
podobnie jest z przelozonymi w duzych zakladach - a ci przeciez nie maja
bezposredniego przelozenia z gnojenia
czlowieka na pieniadze wlasne
pozdrawiam
-
5. Data: 2004-07-05 07:31:18
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: "Kicek" <h...@o...pl>
Użytkownik "Tasior" <r...@-...pl> napisał w wiadomości
news:ccaapu$jiq$1@nemesis.news.tpi.pl...
> witam serdecznie.
>
> mam 22 lata, kończe studia, bardzo, może aż za bardzo pewny siebie i swej
> wartości "świadomy że hej" :p
> dotychczas miałęm możliwość podejmować kilka prac, zwykle na czarno, za
...coby dużo nie pi.....lić,
masz zawsze możliwosc zostać pracodawcą..............!
i zobacz jak to fajnie:))
jesteś po prostu małolat i to wszystko, a ciesz się że nie
masz rodziny, noża na gardle i nie trafiłeś na prwawdziwego
s-syna, który w taki wtorek po poniedziałku powiedziałby ci
wy---aj i nie myslałby że masz do 10 zapłacić za światło i czynsz :),
jak wpieprzysz się tak kiedyś to
wtedy dopiero zadaj sobie pytanie -- praca czy godność:)
miłego dnia pracy!
-
6. Data: 2004-07-05 15:48:40
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: "Handlowiec" <h...@o...pl>
Witam!
> chciałem zapytać o Wasze, szanowni grupowicze zdanie na ten temat: dać sie
> gnoić i poniewierać milcząc, czy stracić prace?
Jestes czlowiekiem skazanym na to zeby miec wlasna firme. Wszedzie indziej
bedzie Ci zle, bo
nie lubisz kiedy na czarne kaza ci mowic biale.
Pozdrawiam
Wieslaw
> --
> Tasior gg#3227497
> registered linux user: #358444
> mail: r...@-...pl
-
7. Data: 2004-07-05 17:52:23
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: "Newsy" <s...@g...pl>
Użytkownik "Kicek" <h...@o...pl> napisał w wiadomości
news:ccb05b$8dq$1@atlantis.news.tpi.pl...
>
> Użytkownik "Tasior" <r...@-...pl> napisał w wiadomości
> news:ccaapu$jiq$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > witam serdecznie.
> >
> > mam 22 lata, kończe studia, bardzo, może aż za bardzo pewny siebie i
swej
> > wartości "świadomy że hej" :p
> > dotychczas miałęm możliwość podejmować kilka prac, zwykle na czarno, za
>
> ...coby dużo nie pi.....lić,
> masz zawsze możliwosc zostać pracodawcą..............!
> i zobacz jak to fajnie:))
> jesteś po prostu małolat i to wszystko, a ciesz się że nie
> masz rodziny, noża na gardle i nie trafiłeś na prwawdziwego
> s-syna, który w taki wtorek po poniedziałku powiedziałby ci
> wy---aj i nie myslałby że masz do 10 zapłacić za światło i czynsz :),
> jak wpieprzysz się tak kiedyś to
> wtedy dopiero zadaj sobie pytanie -- praca czy godność:)
> miłego dnia pracy!
>
> I jeszcze jedna wazna sprawa, ZA CZYJA KASE JEST NAPELNIANA TWOJA MISECZKA
W DOMU ???? - pozdro K....
>
-
8. Data: 2004-07-05 19:01:04
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: "PiotrG" <p...@s...com.pl>
Nie bede przytaczal, bo musialbym przytoczyc wszystko ;-)
Wiesz, stary, Ty chyba nie wiesz o co chodzi.
Praca to taki uklad, ze ktos placi, a ktos pracuje.
Taka dobrowolna umowa - ale obowiazujaca.
A Ty bys chcial sie umowic, a potem nie musiec
wypelniac tego, na co sie umowiles. Bo Ci sie nie
chce. A jesli ktos ma Ci to za zle, to uwazasz sie
gnojony. Nigdy nic nie musiales, prawda?
Bezstresowe wychowanie? Mamusia z wiadra
smieci wynosila, bo Tobie sie nigdy nie chcialo?
Powiedz, czy to Mamusia na sile zapisala Cie do
pracy, tak jak na angielski?
Facet, z normalnej firmy wylecialbys z hukiem za
samo podejscie do pracy.
Dzieciom - dziekujemy. Zatrudnianie ich jest niezgodne
z prawem.
PiotrG
-
9. Data: 2004-07-05 19:14:31
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: Tasior <r...@-...pl>
Kicek wrote:
>
> Użytkownik "Tasior" <r...@-...pl> napisał w wiadomości
> news:ccaapu$jiq$1@nemesis.news.tpi.pl...
>> witam serdecznie.
>>
>> mam 22 lata, kończe studia, bardzo, może aż za bardzo pewny siebie i swej
>> wartości "świadomy że hej" :p
>> dotychczas miałęm możliwość podejmować kilka prac, zwykle na czarno, za
>
> ...coby dużo nie pi.....lić,
> masz zawsze możliwosc zostać pracodawcą..............!
> i zobacz jak to fajnie:))
> jesteś po prostu małolat i to wszystko, a ciesz się że nie
> masz rodziny, noża na gardle i nie trafiłeś na prwawdziwego
> s-syna, który w taki wtorek po poniedziałku powiedziałby ci
> wy---aj i nie myslałby że masz do 10 zapłacić za światło i czynsz :),
> jak wpieprzysz się tak kiedyś to
> wtedy dopiero zadaj sobie pytanie -- praca czy godność:)
gówno o mnie wiesz! od matury mieszkam sam, utrzymuje sie sam, niekt mi nie
pomaga, mam nóż na gardle, studia kończe na kredyt, i kurwa nie uważam, że
nawet jak mi ktoś płaci to to jest najważniejsze w życiu...
--
Tasior gg#3227497
registered linux user: #358444
mail: r...@-...pl
-
10. Data: 2004-07-05 19:18:48
Temat: Re: praca czy godność...?
Od: Tasior <r...@-...pl>
PiotrG wrote:
> Nie bede przytaczal, bo musialbym przytoczyc wszystko ;-)
>
> Wiesz, stary, Ty chyba nie wiesz o co chodzi.
> Praca to taki uklad, ze ktos placi, a ktos pracuje.
> Taka dobrowolna umowa - ale obowiazujaca.
> A Ty bys chcial sie umowic, a potem nie musiec
> wypelniac tego, na co sie umowiles. Bo Ci sie nie
> chce. A jesli ktos ma Ci to za zle, to uwazasz sie
> gnojony.
umówiliśmy sie na prace od 7:30 do 15:30, wolne soboty i na to, że będzie
mnie puszczał na studia.
> Nigdy nic nie musiales, prawda?
> Bezstresowe wychowanie? Mamusia z wiadra
> smieci wynosila, bo Tobie sie nigdy nie chcialo?
> Powiedz, czy to Mamusia na sile zapisala Cie do
> pracy, tak jak na angielski?
od trzech lat mieszkam sam, w mieszkaniu, które remontowałem za włąsna kase,
własnymi rękami, rola mamusi skończyla sie w podstawówce, ciekawe jak
było/jest z tobą ?
> Facet, z normalnej firmy wylecialbys z hukiem za
> samo podejscie do pracy.
> Dzieciom - dziekujemy. Zatrudnianie ich jest niezgodne
> z prawem.
o patrz go jaki cfaniak... tam sie usranie składa ze na pewne tematy możemy
pogadać jak równy z rózwny, a z wojej wypowiedzi domyślam sie ze jestes
jebany w pracy jak złoto i nic sie nie odzywasz...
--
Tasior gg#3227497
registered linux user: #358444
mail: r...@-...pl