eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

PracaGrupypl.praca.dyskusjeSprzedam prace dyplomoweRe: Sprzedam prace dyplomowe
  • Path: news-archive.icm.edu.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.cyf-kr.edu.pl!not-for-m
    ail
    From: "Pawel A." <a...@w...pl>
    Newsgroups: pl.praca.dyskusje
    Subject: Re: Sprzedam prace dyplomowe
    Date: Wed, 17 Sep 2003 15:31:25 +0200
    Organization: Academic Computer Center CYFRONET AGH
    Lines: 37
    Message-ID: <bk9nkb$sce$1@srv.cyf-kr.edu.pl>
    References: <bk2pj1$b0j$1@inews.gazeta.pl>
    NNTP-Posting-Host: 149.156.62.133
    X-Trace: srv.cyf-kr.edu.pl 1063805387 29070 149.156.62.133 (17 Sep 2003 13:29:47 GMT)
    X-Complaints-To: n...@c...edu.pl
    NNTP-Posting-Date: Wed, 17 Sep 2003 13:29:47 +0000 (UTC)
    X-Priority: 3
    X-MSMail-Priority: Normal
    X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2800.1158
    X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2800.1165
    Xref: news-archive.icm.edu.pl pl.praca.dyskusje:95525
    [ ukryj nagłówki ]

    Moim zdaniem kupowaniu prac (dyplomowych, magisterskich, inżynierskich)
    winni są głownie nierzetelni promotorzy.

    Na początku lata był w "Polityce" artykuł o wieloetatowości pracowników
    naukowych, a w nim wzmianka o tym, że profesor "rekordzista" wypromował w
    ciągu roku (na kilku uczelniach) prawie 300 prac (,magisterskich
    licencjackich, dyplomowych) - po prostu nie wierzę żeby zdążył je wszystkie
    w miarę porządnie przeczytać.

    Kiedy (ładnych parę lat temu) pisałem magisterkę, to promotor spotykał się
    ze mną co miesiąc - a potem nawet co dwa tygodnie - poświęcając mi
    każdorazowo od 0,5 do nawet kilku godzin - po prostu poważnie traktował
    swoją pracę, wymuszając takie samo podejście na studentach (nie wyobrażam
    sobie, żeby przy takim trybie pracy przeszło wynajmowanie piszącego).

    Niestety coraz więcej prowadzących traktuje promowanie studentów - nieważne
    czy dziennych czy zaocznych - jako po prosu niezobowiązujący sposób na
    uzupełnienie pensum (magisterium to bodajże 20 "godzin przeliczeniowych").
    Podobnie do sprawy podchodzą recenzenci (znam przypadek doktora, który
    napisał recenzję nawet nie czytając pracy! - renomowana uczelnia, studia
    dzienne!!!).

    W tej sytuacji przepuszcza się marne prace, często pisane przez
    podstawionych ludzi. Do degrengolady dochodzi jeszcze element "humanitarny"
    ("po co komuś łamać życie odwalając pracę - i tak nie ma przecież ambicji
    naukowych") i koteryjnych ("doc X zrąbanie swojego magistranta potraktuje
    jako atak na siebie" obydwa cytaty autentyczne) i mamy co mamy.

    W całym tym bajzlu najmniej pretensji można mieć do "murzynów" piszących za
    innych - o prace ciężko a żyć trzeba. Już sam poziom cen świadczy o tym, że
    pisania podejmują się ludzie zdesperowani..

    Pozdrawiam

    Paweł


Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1