eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

PracaGrupypl.praca.dyskusjegodziny nadliczbowe w upale
Ilość wypowiedzi w tym wątku: 240

  • 151. Data: 2010-07-14 23:03:01
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "Jotte" <t...@w...spam.wypad.polska>

    W wiadomości news:i1lffa$mf2$1@node2.news.atman.pl Jackare
    <j...@i...pl> pisze:

    >> Nie, nie, kłamczuszku. Ty deklarowałeś, że odbierzesz je tym, z którymi
    >> już zawarłeś umowę, tylko ich przeszłość ci nie odpowiada jak się
    >> dowiedziałeś.
    >> To łajdactwo.
    > Jakoś będę z tym żył.
    Nie wątpię.
    Z kłamstwami też.

    > Próba stosowania wobec mnie związkowych metod też jest ładactwem,
    > zwłaszcza gdy ja z otwartym sercem na dłoni....
    A czyje jest to serce?

    --
    Jotte



  • 152. Data: 2010-07-15 07:46:49
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "Jackare" <j...@i...pl>

    Użytkownik "Jotte" <t...@w...spam.wypad.polska> napisał w wiadomości
    news:i1lfj5$8eo$1@news.dialog.net.pl...
    >W wiadomości news:i1le04$m9n$1@node2.news.atman.pl Jackare
    > <j...@i...pl> pisze:
    >
    > Ale idź powiedzieć swoje właścicielom linii lotniczych, kopalń, kolei i
    > tam się poinformuj czy się da.
    >
    To są przedsiębiorstwa o rodowodzie państwowym, zresztą w państwo nadal ma w
    nich udziały lub jest ich właścicielem. Śmiem twierdzić że reprezentujący
    państwo jako właściciel minister skarbu ma głęboko gdzieś los i wyniki tych
    przedsiębiorstw. Sytuacja jest nich dość marna m.in. dlatego, że duża ilość
    związków jaka w nich funkcjonuje nie potrafi się dogadać między sobą
    blokując w ten sposób wszelkie próby zmian. Marne to prawo skoro właściciel
    nie może zrobić ze swą własnością tego co chce, ale utyskiwaniem prawa nie
    zmienię, więc niech się dalej męczą. Nie moje konie, nie mój wóz. Koleją nie
    jeżdżę ani nie przewożę nią towarów, z wegla osobiście nie korzystam, jeżeli
    tylko absolutnie nie muszę - nie latam, choć w liniach lotniczych sytuacja z
    punktu widzenia klienta jest względnie najlepsza.
    W końcu i tak coś będą musieli zrobić z tymi przedsiębiorstwami. Im później
    tym większe dramaty będą przeżywać pracownicy a wtedy związki i tak będą
    dbac przede wszystkim o swój własny interes i lwią część załóg poświęcą.


    >> Naprawdę nie musze być rekinem wielkiego biznesu
    > Nie nie musisz, tylko nie możesz.
    > To jest taki mechanizm obronny: słodka cytryna, kwaśne winogrona, znasz?
    >
    Masz jakąś obsesję na punkcie wmawiania ludziom kompleksów ? Ja ich nie mam
    i to co robię jest moim wyborem. Z dużym biznesem miałem do czynienia jako
    pracownik etatowy. Mój biznes jest mały i dobrze mi z tym. Nie pamiętam
    kiedy ostatni raz denerwowałem się sytuacją związaną z pracą. Robienie
    kariery przypłacane zdrowiem i brakiem czasu dla rodziny mnie nie pociąga.
    Robienie pieniędzy na własny rachunek - tak. W przeciwieństwie do Ciebie
    szanuję ludzi którzy mają jeden czy dwa warzywniaki lub zajmują się
    jakąkolwiek inną formą włąsnej działalności gospodarczej. Pójść na etat a
    potem na to narzekać jest najlatwiej.
    --
    Jackare




  • 153. Data: 2010-07-15 07:51:22
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: Tomasz Kaczanowski <kaczus@dowyciecia_poczta.onet.pl>

    Animka pisze:
    > W dniu 2010-07-15 00:20, Krzysztof pisze:
    >>
    >> Użytkownik "Animka"<a...@t...nieja.wp.pl> napisał
    >>
    >>> Chyba Jackare i już ja sama pomieszałam :-(
    >>
    >> A ja mam wrażenie, ze o stażystach w ogóle nie było mowy ;-)
    >
    > Oj była. Jednak to Ty :-)
    > "Nie zapominaj też o częstych przypadkach przysposabiania młodego narybka
    > (choć nie tylko młodego) do swoich zadań i obowiązków.
    > Czasem dla żartu pytam absolwentów, którzy przychodzą do mnie do pierwszej
    > pracy "Ile jest mi pan w stanie zapłacić za naukę zawodu w praktyce?" ;-)
    > Oczywiście najczęściej odpowiedzią jest święte oburzenie, że on tu nie "

    Czytać ze zrozumieniem " _dla żartu_ "...

    W wielu przypadkach pracodawca nie bawi się w sprawdzanie, czy z kogoś
    można zrobi stażystę, czy nie. I zatrudnia niezależnie na etat.

    --
    Kaczus
    http://kaczus.republika.pl


  • 154. Data: 2010-07-15 07:56:48
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "Krzysztof" <k...@i...pl>

    "Animka" <a...@t...nieja.wp.pl> napisał w

    > Oj była. Jednak to Ty :-)
    > "Nie zapominaj też o częstych przypadkach przysposabiania młodego narybka
    > (choć nie tylko młodego) do swoich zadań i obowiązków.
    > Czasem dla żartu pytam absolwentów, którzy przychodzą do mnie do
    > pierwszej
    > pracy "Ile jest mi pan w stanie zapłacić za naukę zawodu w praktyce?" ;-)
    > Oczywiście najczęściej odpowiedzią jest święte oburzenie, że on tu nie "

    Gdzie widzisz tu choć małą wzmiankę o stażystach przysłanych przez UP.

    Pozdrawiam
    K.


  • 155. Data: 2010-07-15 07:57:58
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "Krzysztof" <k...@i...pl>


    Użytkownik "Jotte" <t...@w...spam.wypad.polska> napisał w wiadomości
    news:i1ldar$7a4$1@news.dialog.net.pl...
    >W wiadomości news:i1ladn$n57$1@news.onet.pl Krzysztof
    > <k...@i...pl> pisze:
    >
    >>> Jak kto dobrze wyczuje sytuację to zwolnienie lekarskie, urlop
    >>> macierzyński - są sposoby
    >> I Ty masz czelność pisać o braku moralności u pracodawców?
    > Bez żadnych stresów.

    Czyli jesteś po prostu zwykłym trollem? Trzeba było tak od razu.


  • 156. Data: 2010-07-15 08:27:30
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "Krzysztof" <k...@i...pl>

    "Jotte" <t...@w...spam.wypad.polska> napisał

    > No co ty? Jak to nie?
    > Słyszałem, że jak byle bałwan zarejestruje sobie działalność, dostanie
    > regon, załatwi jeszcze prę innych papierkowych spraw i już jest gównianym
    > byznesmenkiem.
    > To łatwiejsze niż skończyć zawodówkę.

    No proszę. Zatem w czym widzisz problem?

    > Potem jednak kombinuje, często łamiąc prawo.

    Podobnie jak pracownik, który załatwia sobie lewe zwolnienie na
    wypowiedzeniu.

    > A tu, na tej grupce jednak jęczą, jesteś przecież koronnym przykładem.

    Może powtórzę specjalnie dla Ciebie, bo inni raczej załapali.
    OPISUJĘ jedynie swoją sytuację gwoli wyjaśnienia, że właściciele firm TEŻ
    PRACUJĄ, choć niektórym wydaje się to być bajką o żelaznym wilku. A często
    pracują dużo więcej, niż ich pracownicy. Gdzie tu widzisz jęczenie?
    Bynajmniej - lubię swoją pracę i nie uważam się za nieszczęśliwca. Wręcz
    przeciwnie. Jedyne co mnie mierzi, to postawa i reakcje takich osób, jak
    choćby Ty. Strasznie jesteś sfrustrowany. Bywa i tak, ale powodów szukaj na
    własnym podwórku. Nie obarczaj winą za swoje niepowodzenia Bogu ducha
    winnych ludzi.

    >> Odnoszę jednak wrażenie, że to raczej niektórzy
    >> pracownicy mają spore problemy z oceną realiów pracy

    > To prawda. Nawet nie znają swoich uprawnień i nie umieją (albo się boją)
    > ich na pracodawcach egzekwować.

    Doskonale wiesz, że nie to miałem na myśli.

    >> i nie wiedzieć czemu marzy się im komuna.
    > ?

    Jeśli nie wiesz, o czym mówię, to poczytaj sobie coś na temat roszczeń
    związkowców choćby z KGHM. Nie wiem czy się jeszcze śmiać czy już płakać.
    Ci kolesie to jak relikty z poprzedniej epoki.

    >>> Bzdura. Spieprzają z firmy _na_ _którą_ _pracowali_ przez ileś tam lat
    >> Przez te lata mogli przecież pracować na SWOJĄ, prawda? Kto im tego
    >> zabronił?

    > Nikt. Bezsensowne bredzenie.

    Żadne bredzenie. Po prostu nie potrafisz, a raczej nie chcesz przyjąć na
    klatę zwykłej, banalnej prawdy.

    > Broni ci ktoś mieć dużą, doskonale prosperującą firmę o zasięgu
    > międzynarodowym?
    > Nie.
    > To czemu nie masz?

    A kto powiedział, że nie mam?
    To jedno. A drugie - problem w tym, że ja w odróżnieniu od innych, nie
    narzekam na swój obecny status. Gdyby było inaczej, gwarantuję Ci, że
    dążyłbym do jego poprawienia, do stopnia, jaki by mnie satysfakcjonował.
    Ale uwaga - dążył nie wykazując postawy roszczeniowej i narzekając, jak to
    inni burżuje mają lepiej, tylko dążył ciężką harówą. Dla wielu taka harówa
    to frajerstwo. Mnie na szczęście życie nauczyło, że "bez pracy nie ma
    kołaczy", a liczyć najlepiej jest na siebie. Dzięki temu, że się kiedyś tak
    "sfrajerowałem", mam dziś to co mam. A zapewniam, że nie jestem jakimś
    szczególnie wyjątkowym przypadkiem kolesia, który znalazł dolara, kupił
    jajko, wyhodował kurę, zajął się sprzedażą jaj, a potem dostał spadek od
    bogatej ciotki z Ameryki.


  • 157. Data: 2010-07-15 08:29:45
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "Krzysztof" <k...@i...pl>

    "Jotte" <t...@w...spam.wypad.polska> napisał

    > Powtórzę pytanie zasadnicze - na czym wg ciebie polega wylecenie z
    > hukiem?

    Na rozwiązaniu umowy o pracę bądź nie przedłużeniu jej.
    Nie przypuszczałem, że będziesz miał problemy z rozszyfrowaniem tej mało
    skomplikowanej konstrukcji.


  • 158. Data: 2010-07-15 08:58:31
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "Krzysztof" <k...@i...pl>

    "Jotte" <t...@w...spam.wypad.polska> napisał

    > A może kłamczuszek??

    Ejże, nie mierz innych swoją miarą.

    > Nie. Czerpie zarobek ze _swojej_ pracy i to potężnie pomniejszony o zysk
    > pracodawcy, bowiem jego praca jest znacznie więcej warta niż za nią
    > otrzymuje. Inaczej pracodawca nie miałby sensu, on żeruje na cudzej pracy
    > z definicji, taki pasożyt w pewnym sensie.

    Ekonomia na poziomie przedszkola. Wybacz, ale straciłbym jedynie czas
    wyjaśniając Ci dokładnie, w którym miejscu popełniasz zasadnicze błędy w
    swoich tezach. Nie dziwota, że i wnioski wychodzą w tej sytuacji dość
    kuriozalne.
    Mały hint - jeśli Twoim zdaniem praca pracownika jest więcej warta, niż za
    nią otrzymuje, to proste pytanie - dlaczego nie pracuje on na własny
    rachunek, z pominięciem tego pazernego pośrednika, jakim jest jego
    pracodawca z całym swoim zapleczem? Może jak się trochę pogłowisz, to
    zrozumiesz, o czym mówię.

    > Ale może chociaż zawodówa jakaś albo egzamin czeladniczy?

    A owszem, nawet wyższa zawodówa.

    >>>> A co mnie to obchodzi, to sobie uważa ktoś inny? To mój zysk i robię z
    >>>> tym, co uważam za stosowne.
    >>> Do czasu, zadufany chłopcze, do czasu...
    >> Do czasu CZEGO?

    > Do czasu kontroli.
    > Na początek...

    Miałem po drodze 3 kontrole z UKS, kilkanaście krzyżówek i inną drobnicę, w
    tym z PIP. Sanepid w ogóle nie dotyczy mojej branży. Zero problemów.
    Jednocześnie jakoś nie przypominam sobie, by w którymkolwiek przypadku
    kontrolowano moje prywatne konto, na które spływa moje prywatne
    wynagrodzenie. Podobnie jak nie kontrolowano kont pracowników. Obawiam się,
    że masz jakieś złudne pojęcie o zakresie kompetencji powyższych instytucji.

    >> Zadaję proste pytanie - co mają powyższe instytucje do sposobu
    >> realizacji moich zysków?

    > Twoja "firma" to chyba sprzedaż warzyw z bagażnika 14-letniego kombiaka
    > na parkingu skoro tego nie rozumiesz.

    Nie, to Ty nie chcesz zrozumieć, że sposób realizacji zysków z otrzymanego
    wynagrodzenia pracowniczego czy też dywidendy właściciela nie podlega
    kontroli organów państwowych. Na szczęście nie żyjemy w państwie do tego
    stopnia policyjnym, by jakiś urzędniczyna miał dyktować mi, w jaki sposób
    mógłbym dysponować własną kasą. Wymyśliłeś po prostu totalną bzdurę przy
    założeniach, że biznesu nie da się prowadzić bez przekrętów i teraz
    kurczowo się jej trzymasz, usiłując mnie przekonywać, że na pewno kiedyś po
    mnie przyjdą nocą i pięścią w drzwi załomocą. No weź ...


  • 159. Data: 2010-07-15 09:33:07
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: Liwiusz <l...@b...tego.poczta.onet.pl>

    Jackare pisze:
    > Użytkownik "Jotte" <t...@w...spam.wypad.polska> napisał w
    > wiadomości news:i1lfj5$8eo$1@news.dialog.net.pl...
    >> W wiadomości news:i1le04$m9n$1@node2.news.atman.pl Jackare
    >> <j...@i...pl> pisze:
    >>
    >> Ale idź powiedzieć swoje właścicielom linii lotniczych, kopalń, kolei
    >> i tam się poinformuj czy się da.
    >>
    > To są przedsiębiorstwa o rodowodzie państwowym, zresztą w państwo nadal
    > ma w nich udziały lub jest ich właścicielem. Śmiem twierdzić że
    > reprezentujący państwo jako właściciel minister skarbu ma głęboko gdzieś


    Pracownicy też mają głęboko gdzieś. Dzwoniłem niedawno do państwowej
    firmy zajmującej się sprzedażą maszyn rolniczych i części do nich. Po co
    państwo zajmuje się takim biznesem, nie wiem.

    Chciałem z nimi porozmawiać na temat nowego kanału sprzedaży. Ale w
    firmach państwowych, jak to państwowych, pracownicy nie są od tego, aby
    pracować, tylko aby mieć zapewniony byt, jak to mówi Jotte.

    Zwiększaniem sprzedaży nie byli zainteresowani, bo - uwaga - sytuacja
    firmy jest niepewna, bowiem jest wystawiona na prywatyzację! :)

    --
    Liwiusz


  • 160. Data: 2010-07-15 09:39:58
    Temat: Re: godziny nadliczbowe w upale
    Od: "jcm" <j...@1...pl>

    Użytkownik "Krzysztof" <k...@i...pl> napisał w wiadomości
    news:i1l99j$jf7$1@news.onet.pl...
    > "Smok Eustachy" <s...@w...pl> napisał
    >> Jak szuka frajera to w końcu może znajdzie z efektem niewiadomym.
    > Jeśli uważasz, że zaangażowanie w pracę to frajerstwo, to mam tylko nadzieję,
    > że nie należysz przy tym do frakcji pracowników, których kole w oczy Mercedes
    > jego pracodawcy.

    Zależy.
    Jesli pracodawca narusza KP, nie wypłaca regularnie pensji..., a jeździ furą za
    300tys., trudno, żeby to nie dawało do myślenia. ;)

strony : 1 ... 10 ... 15 . [ 16 ] . 17 ... 24


Szukaj w grupach

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1